Budowa funkcji controllingu nie musi być projektem na lata. Wiele firm udowadnia, że pierwsze efekty można zobaczyć już po 90 dniach. Kluczowe jest skupienie się na priorytetach i etapowe wdrażanie procesów zamiast próby stworzenia od razu idealnego systemu.
Pierwsze 30 dni – diagnoza i cele
Na początku warto określić, co tak naprawdę ma dawać controlling. Czy chodzi o wsparcie zarządu w podejmowaniu decyzji? Poprawę rentowności projektów? Usprawnienie budżetowania? Jasne cele pozwalają ustalić priorytety i uniknąć rozproszenia.
Kolejne 30 dni – budowa podstaw
Na tym etapie trzeba wybrać kluczowe KPI, przygotować pierwsze raporty i ustalić rytm przeglądów wyników. Nie chodzi o to, by raporty były perfekcyjne, ale żeby dostarczały informacji potrzebnych do rozmowy menedżerskiej. To czas, by przetestować procesy i zebrać feedback od użytkowników.
Ostatnie 30 dni – stabilizacja i rozwój
W trzecim miesiącu przychodzi czas na dopracowanie szczegółów. Można uzupełnić raporty o dodatkowe dane, uporządkować procesy alokacji kosztów i zaplanować kolejne kroki rozwoju, np. wdrożenie BI. Najważniejsze, aby controlling zaczął realnie działać i wspierać biznes.
Dlaczego 90 dni to dobry horyzont?
Trzy miesiące to okres wystarczający, aby zbudować podstawy, a jednocześnie na tyle krótki, że mobilizuje do działania. Firma szybko widzi pierwsze efekty i nabiera przekonania, że controlling rzeczywiście ma sens.
Więcej informacji znajdziesz tutaj: https://baronmedia.pl/controlling-ktory-pomaga-podejmowac-decyzje-od-porzadku-w-danych-do-rytmu-przegladow-wynikow/











